RSS
 

Archiwum - Luty, 2011

>Droga do jedności nie prowadzi poprzez umysł..

11 lut

>

Większość ludzi utożsamia się z zawartością swojego umysłu. Słyszany w głowie głos uznaje za siebie. Tymczasem umysł działa podobnie do komputera, tyle, że żywego. Umysłem tworzymy rzeczywistość, której doświadczamy, a więc od „zawartości naszych umysłów zależy co dzieje się w naszym życiu i czego w nim doświadczamy. Umysł nie rozumie sytuacji, tylko interpretuje je zgodnie z oprogramowaniem, jakie ma zainstalowane. Pełni rolę nadrzędną w stosunku do ciała i jego decyzje są dla ciała dyspozycjami do wykonania – czyli upraszczając, jeśli myśleć będziemy, że się źle czujemy, to tak się stanie. 

Utożsamiając się z umysłem pozwalamy, żeby komputer przejął kontrolę nad nami i naszym życiem. Stajemy się właściwie zautomatyzowanymi robotami, powtarzającymi w kółko te same schematy funkcjonowania w rzeczywistości. Umysł, podobnie jak komputer sam się nie przeprogramuje, może tylko powielać swoje programy lub różne warianty tych samych programów w sytuacjach, które uzna za znane. Gdy czegoś nie zna, odrzuca, jako nieistniejące. Do jego przeprogramowania potrzebny jest programista. I każdy może być programistą dla swojego umysłu – komputera. Jest to jednak możliwe, gdy uświadomimy sobie, że nie jesteśmy umysłem, a jest on naszym narzędziem.

Przez cały czas nieświadomie podlegamy programom umysłu, które wprowadziliśmy sami, czy zrobił to ktoś inny. Jest to najczęściej osoba, którą uznaliśmy za autorytet. Raz zainstalowany program funkcjonuje i zaczynamy nieświadomie zgodnie z nim postępować, czyli reagować zgodnie z zaprogramowanymi sposobami reakcji na bodźce zewnętrzne. Nie możemy ich zignorować, jedynie zmienić na takie jakie uważamy za właściwe dla nas. Jest to możliwe jednak tylko wtedy, gdy stajemy się świadomi mechanizmu działania umysłu.

Umysł wymusza na nas różnorakie zachowania i reakcje, które większość ludzi uważa za normę, czy wręcz uznaje za ludzką naturę. Gdy nasza świadomość znajduje się na poziomie umysłu, wtedy np. oceniamy siebie i innych, porównujemy, walczymy, mamy poczucie winy, chcemy kontroli, władzy, seksu, pieniędzy, które stają się celem samym w sobie. Cele umysłu bazują na odróżnianiu przyjemne-nieprzyjemne i nasze świadomie wytyczone cele nie są z nimi tożsame. Ta rozbieżność jest tym większa, im więcej w umyśle zewnętrznie narzuconych programów.

Jeśli nie przejmujemy kontroli nad umysłem zamykamy się w skorupie starych nawyków i przekonań, a umysł będzie bronił ich wszelkimi możliwymi sposobami. Jeśli zaczynamy odzyskiwać świadomość siebie, a wcześniej utożsamialiśmy się z umysłem, ten nie będzie chciał oddać swojej pozycji kontrolera naszego ciała i nas samych. Przez wiele lat sprawował niepodzielnie władzę nad nami – dzisiaj nie chce tej władzy oddać. Wszystkich i wszystko (także nas samych), co niezgodne z zapisami, według których działa będzie traktował jako zagrożenie swojego istnienia i swojej pozycji. Będzie próbował bronić się wszelkimi rodzajami programów, jakie ma do dyspozycji. Użyje wszystkich środków przede wszystkim sprytu, podstępu. Będzie nas prowokował do walki z sobą samym, kłótni, sporu, dyskusji, tłumaczenia wszystkiego, a przede wszystkim zbuduje w nas przekonanie o podziale nas samych na różne fragmenty. Zbuduje poczucia oddzielenia od wszystkiego i wszystkich. Będzie manipulował nami, przekłamywał sens informacji dochodzących ze świata zewnętrznego, narzucał własne interpretacje zjawisk i bodźców, będzie nas terroryzował, zastraszał. Wyolbrzymiał problemy do rozmiarów nierozwiązywalnych. Będzie snuł czarne scenariusze naszej przyszłości, beznadzieję naszej sytuacji, depresję, paranoję, nudę, niemoc, niechęć do wszystkiego i wszystkich. Będzie nas próbował osaczać, metodą małych kroczków. Będzie siał zamieszanie myślowe, zagubienie, będzie wabił przeżywaniem przyjemnych wizji np seksualnych, miłości wspaniałych miejsc i osób, które za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia nasze życie w szczęśliwe istnienie. Będzie nas utwierdzał w uwarunkowaniach, powielał ciągle te same scenariusze postępowania. Będzie nam obrzydzał wszystko i wszystkich, czyli będzie robił wszystko żeby zaistnieć i utrzymać poprzedni stan, w którym panował. Im więcej mamy wkodowanych programów, tym więcej umysł ich ma do wykorzystania w obronie swojej pozycji.

Przenosząc świadomość poza umysł możemy świadomie decydować, jakie i czy w ogóle uruchamiamy działanie. Czy rozumiemy sytuację, czy tylko interpretujemy, czy automatycznie negujemy fakty, bo nie pasują do teorii, czyli zapisu w umyśle, szukamy odpowiedzi czy odrzucamy fakty, jako nieistniejące. Czy włączamy stare schematy działania, czy w nowej nieznanej sytuacji poprzez nowe doświadczenie, pytania i kontakt z wnętrzem powiększamy nasze zrozumienie i zmieniamy zapisy w oprogramowaniu umysłu. Nasze decyzje stają się wtedy świadome i efekty tych działań są podstawą do wniosków, prowadzących do zmian lub do pozostawienia oprogramowania.

Uważna obserwacja własnych zachowań i sposobu bycia, przekonań i myśli pozwala na uświadomienie i rozróżnienie, czym w nas jest umysł. W tym stanie nie utożsamiamy się z napływającymi myślami, jesteśmy jedynie ich obserwatorem i możemy rozróżnić skąd one do nas dochodzą. Wtedy świadomie dokonujemy wyboru działań zgodnych z potrzebami a nie realizację podpowiedzi z umysłu, niezgodnych z potrzebami nas jako całości.

W stanie obserwacji możemy świadomie zmieniać programy umysłu, modyfikować je lub całkowicie kasować. Wtedy umysł z pozycji decydenta zaczyna stawać się naszym bardzo użytecznym narzędziem, podlegającym naszym decyzjom. Zaczynamy sami świadomie o sobie decydować i odbierać impulsy z przestrzeni poza umysłem. Realizacja tych impulsów powoduje wzrost świadomości siebie i poszerzenie rozumienia rzeczywistości.

Jeśli pozwalamy umysłowi na kontrolę nas samych wtedy może on czerpać tylko z zasobów wkodowanych programów i wiedzy zgromadzonej w swoich lub ogólnoludzkich podświadomych zasobach, gdzie znajdują się w większości informacje wprowadzone przez autorytety religijne i naukowe, które w swojej istocie są tylko teoriami na temat rzeczywistości lub schematami postępowania.

Wiedza o rzeczywistości istniała zanim ta rzeczywistość powstała i zanim powstały uniwersytety i religie. Te odkrywają jedynie fragmenty tej wiedzy. I też mogą je wpleść w teorie z pozorami prawd objawionych, które często służą interesom małych grup, np. autorytetów naukowych, religijnych, władcom świata. Jeśli oddajemy się pod kontrolę umysłu i tym samym kontrolę autorytetów religijnych i naukowych, będziemy wierzyć, jak działo się to w XV wieku, że Ziemia jest płaska, podobnie jak dzisiaj wielu uważa, że życie to zlepek atomów, lub, że jesteśmy nic nie znaczącymi w tej rzeczywistości istotami, bez żadnego wpływu na to co się wokół nas dzieje.

Jeśli utożsamiamy się z umysłem, oddamy życie za naszą wiarę, rację. Stajemy się bezmyślni. Jeśli przestajemy się z nim utożsamiać, paradoksalnie zaczynamy myśleć, wydostając się spod kontroli przetwarzających dane programów umysłu typu logika, np dedukcja, indukcja itp. Nie znaczy, że to bezwartościowe i nieużyteczne oprogramowanie. Owszem bardzo użyteczne, ale też niebezpieczne, wtedy gdy tylko poprzez nie poznajemy siebie i świat.

Wiedza nie jest teorią naukową, ani dogmatem religijnym. Mamy do niej dostęp poprzez prawą półkulę mózgu, poprzez żeński aspekt nas samych, odbiorczy instrument przygotowany do odczytu informacji i impulsów z przestrzeni poza umysłem z nadświadomości, czyli syntez dotyczących istnienia zgromadzonych w naszych zasobach i zasobach innych żyjących istot. Realizacja tych odebranych przez nasz żeński aspekt podpowiedzi, spowoduje szybki wzrost świadomości i rozumienia rzeczywistości, kim w istocie jesteśmy i jaka jest nasza rola w tym wszystkim.

Życzę powodzenia..
 
 
 

  • RSS